Jump to content

ipek33

Members
  • Content Count

    8
  • Joined

  • Last visited

  1. Cześć, taki trochę prowokacyjny tytuł ale od tygodnia dosłownie męczę się z makiem mini i jestem o krok od odstąpienia od umowy i odesłania tego szajsu. W tym systemie nie ma żadnego emejzingu za to masa dziwactw i bugów. Pomijam już kretyńsku układ klawiatury, bo to kwestia przyzwyczajenia (będzie mi trudno, bo w pracy używam "normalnej") ale przez nią pisanie tego posta potrwa dłużej. Konkretnie - chcę przejść z linuksa na maca; na Linuksie mam system z dwoma użytkownikami, filmy, zdjęcia i muzykę, udostępniana przez SMB i DLNA (w tym przypadku chodzi o Smart TV). 1. Idiotyczna filozofia bibliotek - aplikacja Zdjęcia musi mieć swoją bibliotekę, tymczasem ja chcę zachować swój chronologiczno - tematyczny układ folderów). Apple wspaniałomyślnie dopuszcza trzymanie mediów na zewnętrznych dyskach. Kupiłem nowy dysk, podłączyłem, zrzuciłem foldery z linuksa. W Zdjęciach zaznaczyłem "nie kopiuj" i "zachowaj strukturę folderów". Duża ilość zdjęć, kilka godzin "nie kopiowania" (tworzenia dowiązań z dysku zewn. do biblioteki) kilka razy przerywana przeze mnie i wznawiana z powodu rozwalania hierarchii folderów (teoretycznie moje foldery są zachowywane w hierarchii jako albumy). Wreszcie po którymś razie i kilku godzinach się udało. No to wyloguj, zaloguj jako drugi użytkownik i od nowa twórz bibliotekę zdjęć dla drugiego usera.... Aplikacja Muzyka - też nie kopiuje bibliotek ale robi burdel w folderach - kliknąłem z ciekawości "porządkuj" i wszystkie pliki muzyczne zostały wywleczone z folderu pierwotnego i rozrzucone po folderach utworzonych od nazwy wykonawcy - przykładowo - składanka "Hity lat 80" z folderu z 14 plikami muzycznymi różnych wykonawców + plik z okładką. Po "uporządkowaniu" mam w folderze z "Hitami" plik z okładką, a obok niego - 14 folderów z nazwami wykonawców, a w każdym 1 plik muzyczny. Dosłownie amejzing.... Tak jak wspomniałem - chcę te pliki udostępniać przez DLNA - ale jak aplikacje sobie same zarządzają folderami, to za bardzo tego nie widzę... 2. Udostępnianie w sieci. Niestety moje ulubione miniDLNA nie ma wersji na Mac OS. Szukam zamiennika. Jest Plex - fajnie - obsłuży iphony i ipada, nawet jest aplikacja na Smart TV. Tylko po co mi taka kobyła? Szukam coś lżejszego. Polecają Serviio. Niestety, z jakichś przyczyn nie potrafi wejść w 2 z 3 udostępnianych folderów. Ok, odinstaluję. Wyrzucam z Findera > Aplikacje > Kosz. Wszystko fajnie, serviio znika, nie ma go w procesach ale wciąż widzą go moje urządzenia... Szukam po sieci - polecają MacRemover. Instaluję, odpalam - nie ma serviio, przecież wyrzuciłem. No to instaluję serviio od nowa, teraz MacRemover go widzi ale nie odinstaluje bez rejestracji. Załóż konto, podaj dane, żeby wywalić 1 głupią aplikację... Amejzing. 3. Finder. Wisienka na kupie. - brak widoku dwupanelowego, w Linuksie wchodzę w Widok, pokaż drugi panel, wchodzę w miejsce docelowe, na drugim panelu zaznaczam plik, prawoklik wybieram kopiuj albo przenieś do drugiego panelu i załatwione. Tutaj mogę sobie przeciągać między oknami, nie ma w prawokliku "wytnij", ok, ponoć jest w skrótach klawiaturowych ale nie che mi się studiować miliona (zbędnych) skrótów (które doskonale utrudniają pisanie na klawiaturze, ale ok, to mój brak umiejętności); - kopiowanie - mam wrażenie, że nie radzi sobie, jeśli drugi raz kopiuję ten sam folder, bo np. zerwało połączenie z serwerem - wykrywa pliki już przeniesione i przerywa kopiowanie; - nie rozpoznaje niektórych znaków w nazwach, np. utwór o tytule "07 - Are You Gong With Me?.wav" to dla niego "0GT46D~Z.WAV" - tak czyta nie tylko lokalnie ale i z serwera linuksowego bo na monitorze obok jest ok; - Wywalanie poza aplikację jeśli nie może otworzyć miejsca docelowego - np. klikam folder na serwerze a w międzyczasie zerwało połączenie > bach > okno dialogowe "Nie można ukończyć czynności; nie można znaleźć oryginalnej rzeczy dla „XYZ”" i zamknięcie Findera, jakby mi nie był potrzebny; - burdel kompletny w zarządzaniu prawami użytkownika: mam folder "filmy", miejsce: /Volumes/dane/filmy (zewnętrzny dysk podpięty do maca). Prawa ustawione tak: drwx - - - - - - + ipek staff Filmy czyli wszystko ok; wchodzę w Findera > prawoklik > Informacje: Nazwa | Przywilej ipek (Ja) odczyt i zapis everyone brak dostępu Super, dodaję żonę z prawami "odczyt i zapis" przez Findera i nagle na ikonce folderu pojawia się zakaz wstępu - niby jestem właścicielem a nie mogę wejść, muszę zmienić prawa dla "everyone" co najmniej na "odczyt", wtedy wejdę do folderu. Czyli jestem użytkownikiem na prawach administratora, folder jest mój, wystarczy że dodam w Finderze dostęp dla żony (zwykły użytkownik) a okazuje się że nie mogę wejść inaczej niż przez przyznanie dostępu do "everyone"... Nie widzę tu żadnego emejzingu, dla mnie to robienie rzeczy od tyłu, zamiast w najprostszy sposób czyli zwykłe utrudnianie życia użytkownikowi bo okazuje się że aplikacja nie może po prostu otworzyć pliku ze wskazanej lokalizacji tylko musi tworzyć absurdalne biblioteki, udostępnianie plików nie powinno odbywać się w sieci lokalnej a przez serwery Apple a zwykłe podłączenie iPhone nie może oznaczać zwykłego skopiowania pliku (zdjęcia, utworu) tylko jakąś absurdalną synchronizację.... Wybaczcie, musiałem się wyżalić, nie czuję się na siłach, żeby kilkaset GB danych przerabiać pod fanaberie Apple albo ryzykować, że jakaś aplikacja mi "wysprząta" rodzinne zdjęcia z kilkunastu lat... Jeśli ktoś ma konstruktywne wnioski, to mile widziane.
  2. Dziękuję, wezmę pod uwagę. Sprzęt ma kilka lat posłużyć ale do nieskomplikowanych zadań. No i ma być lekki i mobilny. Biorę też pod uwagę MSI Modern 14 i5-10210U/8GB/512/Win10 - parametry dobre, na plus klawiatura podświetlana ale brak wejścia LAN. MSI z amelinium w całości, kobiecie się podoba bo to dla żony. Firma mniej, bo nie słyszała wiec ThinkPad ma szanse. Za jakiś czas będę składał blaszaka dla siebie to też chętnie skorzystam z porad
  3. Naczytałem się o problemach z klawiaturą i złażącą powłoką antyodblaskową
  4. Dzięki za odpowiedź, taki był mój cel ale temat odpuściłem. Mam do wymiany dwa komputery i nosiłem się z zamiarem kupna Maca ale cena odstrasza, a w przypadku MacBooków - dodatkowo wpadki z klawiaturą, przegrzewaniem itp. W hacka bawił się nie będę, narzeźbiłem się przez lata w linuksach, nie chce mi się już. Mam openSUSE i jakoś to działa, jak zdechnie płyta główna, to się będę martwił. Do tego jakiś lekki łapek na windzie dla żony i do iTunes i damy radę Z Dropbox i Evernote da się jakąś namiastkę Handoff dla iPada i blaszaka zrobić Gdybym używał Whattsap to nawet większą
  5. Dzięki, Myślałem, że przedłużę mu życie ale nic na siłę Wstępnie mam następcę: ASUS VivoBook S330FA i5-8265U/8GB/512/Win10 Silver lub coś podobnego w budżecie do 3 tys. Zastosowanie zdecydowanie „biurowe” - jakiś dokument w Wordzie, internet itp. Raczej lekki i przenośny, z pojemną baterią. A może zaproponujesz coś fajniejszego?
  6. Cześć, mam na stanie dość leciwą Toshibę Satellite T130-120. Na pokładzie ma: 1) IntelCore2 Solo CPU U3500, 1.4 GHz 2) 2x2 GB RAM na kościach Samsung M471B5673EH1-CF8 1066 MHz 3) Dysk HDD 320 GB, Sata III Pierwotnie miał pójść na sprzedaż, bo de facto Windowsa10 używać się nie da - wyje, klatkuje, coś aktualizuje - fakt, że włączamy go kilka razy do roku i kiedyś musi pobrać aktualizacje ale trauma jest taka, że znów na kilka miesięcy trafia do lochu. Mam na karcie pamięci doinstalowanego linuksa ale też zamula, może jakbym go wrzucił na główny dysk... (obok windy oczywiście, bo żonie zależy, mi też czasami ten cholerny iTunes jest potrzebny). Okazuje się, że jest to całkiem przemyślany sprzęt - dostęp do dysku i do RAM jest banalny - każdy z tych elementów mieści się pod zgrabną klapką na 2 śrubki pod spodem obudowy - ciach, ciach, klik i RAM na wierzchu. Patrzyłem - za ~130 zł można kupić kość 4 GB czyli za 260 zł jest 2x więcej RAMu; Dysk SSD - jeśli już to celowałbym w 500 GB i to wydatek 250 - 350 zł, w zależności od producenta. Procesor zostaje stary. Warto cokolwiek wkładać w ten komputer czy raczej pierwotny plan i portal aukcyjny? Dziękuję i pozdrawiam!
  7. Dzięki, rozumiem, że przesadzam? Chciałbym mieć możliwość korzystania z Apple Store pod własnym Apple ID - czy to w ogóle możliwe na hacku? Przeglądałem licencję i raczej średnio; podobnie wygląda sytuacja w opisie na Apple Store - wskazane są konkretne komputery (starocie) z możliwością instalacji. Instalacja z DVD teoretycznie też powinna się odbyć na staruszku a kolejne aktualizacje nie powinny być możliwe z racji zakończenia wsparcia w którymś momencie... Czy też system pójdzie z płyty na hacku (konfiguracja sprzętowa oczywiście odpowiednia) a potem aktualizacje do ostatniej wersji? Dziękuję i pozdrawiam
  8. Cześć, witajcie, to mój pierwszy post na forum. Przepraszam też za wykopaliska ale zacząłem przeglądać forum, bo chodzi mi po głowie wymiana starego blaszaka na maca ale ceny zaporowe, zwłaszcza dla konfiguracji ciut lepszej niż podstawowa. Generalnie jestem nowicjuszem nawet nie w światku hacka ale maca w ogóle, słabo orientuję się w „klimacie” tego środowiska. Z grubsza ogarniam temat licencji i prawa polskiego. Chciałbym zrobić przymiarkę do własnego hacka (siedzę od lat na linuksie, chociaż na idiotoodpornymi klikalnym OpenSuse ale terminal znam, windows w Virtualboksie stawiałem, bootowalne pendrive'y robiłem). Zaciekawił mnie wątek z zakupem systemu z App Store. Chciałbym legalnie wejść w jego posiadanie ale co się stanie, jak kliknę i zapłacę te ~ 100 zł (mam Apple ID, bo używam iPhone’ów) – uda mi się go pobrać na komputer z linuksem? Czy też pobranie jest możliwe tylko z komputera z Mac OS, w tym przypadku jakiegoś staruszka, bo system stary? Dziękuję i przepraszam, że odkopuję i witam się w tym wątku. Edyta: Nikt nic nie doradzi? Czy jest możliwe ściągnięcie instalki z App Store ML na dowolny komputer, a potem np. w wirtualce pod iAtkosem przygotować bootowalny pendrive?
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.